piątek, 12 lutego 2016

zaczynam być przekonana o tym, że wszystko dzieje się seriami, całymi ciągami.
kiedy przychodzą złe sprawy, za nimi truchtem lecą kolejne i kolejne.
długo już, starałam się rozgryźć zagadkę - jak temu zapobiec?

jednak udało mi się tylko odkryć, że wypielęgnowanie uczucia radości i doszukiwanie się go w bardzo małych rzeczach, rozmnaża się, a pozytywne wiadomości też przychodzą seriami.

czy po serii dobrych zawsze przychodzi seria złych? jeśli tak, to jak to przewiedzieć?

poniedziałek, 8 lutego 2016

styczeń 2016.















nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać fakt, że 36 klatek na filmie potrafi zdefiniować cały miesiąc.

piątek, 29 stycznia 2016

czego mama nie mówiła.

moja nie mówiła.
takich rzeczy nie mówiła. może dlatego trudno mi uwierzyć, że poza piękną melodią w tej piosence słowa też są prawdziwe.

posłucham kolejny raz, to może w końcu uwierzę.

sobota, 9 stycznia 2016

to jest krótki post o tym, że boję się tak wielu rzeczy.

wtorek, 10 listopada 2015

samotność to po prostu samotność? zdaje mi się, że nie.
i co zrobić z tą samotnością, którą się czuje pomimo tego, że wokół tylu ludzi?

kiedyś przeczytałam, że ważne jest, aby nauczyć się być w życiu swoim własnym kumplem. dotrzymywać sobie towarzystwa. i to chyba właśnie mnie dopadło. to jest to poczucie samotności w "tłumie". i choć zdawało mi się, że tyle już wiem, a uczyć się muszę jedynie na doktoracie, to zaczęłam się uczyć bycia swoim kumplem.

kumplujemy się z tymi, których zazwyczaj lubimy. a co w sytuacji, kiedy kumpla nie lubisz, a na dodatek on nie chce i nie może się od Ciebie odczepić?

tyle pytań i tak mało odpowiedzi.

poniedziałek, 28 września 2015

i kiedy okazuje się, że ktoś kto ciągle był, na długo zniknął, znów jest do odnalezienia.
tyle się zmienia. tyle. a może wraca. a może staje na nowo?

środa, 2 września 2015

podsumowanie.

skończyły się wakacje. banał jakich wiele w internecie.
moje wakacje były ciężkie. nie pojawiły się ani palmy, ani beztroskie chwile na hopsaniu w promykach słońca.
remont, który dział się w kuchni nie był jedynym. remont w mojej głowie i sercu dał mi ostro popalić. we znaki dała się także mama i jej "przypadłości". 
jestem zmęczona do tego stopnia, że marzę o ...wakacjach. kiedy jednak siadam sama ze sobą i staram się je sobie wyobrazić nie widzę wyjazdu, ani nadmorskich widoczków. tęsknię do wakacji w środku siebie samej.

i choć nie dopisuje mi euforia, często znajome twarze mówią "wyglądasz jakbyś padała z nóg" trochę otrzepuję pył ze spódnicy i czuję się o milimetr bliżej czegoś czego nie potrafię wciąż nazwać.